Przychodzą do mnie różne zagadnienia i chcę żebyście również Wy rozumieli więcej.
Często piszę o uzdrowieniu. Teraz wyjaśnię trochę o jakie rzeczy chodzi. Mamy tendencję, że najpierw rozumiemy coś przez pryzmat swoich doświadczeń, dopiero później zgłębiamy temat, więc żeby nie kierować się instynktownie do przeciętnych przekonań np. z telewizji porozmawiamy o tym:
Czym jest uzdrowienie?
Mówi się, że szaman najpierw dokonuje swojego uzdrowienia zanim pójdzie służyć innym, podobnie jest w niektórych innych nurtach, kiedy to czyści i nieskazitelni idziemy do tych, którzy nas potrzebują. Przecież nie chcemy zanieś im śmieci razem z posługą.
I tak faktycznie jest. Dobrze jest być „umytym, oczyszczonym” żeby wyjść do kogoś, do jakiejś istoty i nie zrzucić na nią kurzu, błota, energii kiedy się witamy, przytulamy, czy jesteśmy dla kogoś terapeutą.
Ale czym właściwie jest uzdrowienie?
Mylnie przypisujemy ten termin, ograniczamy się do ciała fizycznego. Wiadomo, że ono jest nam bliskie, gdy jest skażone boli i nie chcemy tego. Jednak:
TERMIN UZDROWIENIA JEST DUŻO SZERSZY NIŻ ZRÓWNOWAŻENIE CIAŁA FIZYCZNEGO DO JEGO HARMONIJNEJ POSTACI.
Uzdrowienie najbardziej odnosi się do aspektu duszy. Dzieje się tak ponieważ to ona jest matrycą dla manifestacji ciała fizycznego. Jeśli uzdrowimy samo ciało fizyczne, efekt ten nigdy nie będzie trwały. Owszem zdarza się, że przetrwa jedno życie, ale tylko dzięki zgromadzonym zasługom. W kolejnym życiu posypie się jak domek z kart. Większość ludzi nie ma tylu zasług (tyle dobrej karmy) aby podtrzymać na długo efekt zmiany tylko w ciele fizycznym.
Kiedy jednak uzdrawiamy duszę, ona prezentuje potem zdrowe ciało. Jeśli nawet w ciele wystąpi jakaś wada, dla człowieka nie stanowi to problemu. Znam taką osobę – jest moim sąsiadem – która od urodzenia jest niepełnosprawna i szczerze mówiąc denerwuje ją kiedy ktoś jej żałuje, bo nie czuje się ułomna. Jest szczęśliwa, sprawna inaczej i zadowolona z życia.
Inną historią jest, kiedy ciało zachoruje i nie zdrowieje. Jeśli uzdrowimy duszę nie będziemy dłużej cierpieli z powodu tej choroby czy schorzenia, mimo, że ciało będzie ją nosiło. Dzieje się tak ponieważ uzdrowiona dusza jest dobrze połączona ze Źródłem. Dysfunkcyjne ciało może trwać z różnych powodów np. duszy tej jest potrzebne przypominanie, że inni cierpią i motyw jak to się odczuwa, aby nie zapomniała, nie zboczyła z drogi prawości, z drogi miłości. Będąc zdrowym na ciele łatwo jest ignorować słabszych, bo czujemy się dużo mocniejsi i niezależni. Czasem dusza chce, aby w ciele trwało przypomnienie, że każdy z nas jest na ciele kruchy, wrażliwy jest też boski i należy się szacunek każdemu bez względu na jego pochodzenie, wygląd, stan zdrowia, zdolności. W obliczu Źródła wszyscy jesteśmy równi. Dla dusz, które łatwo to zapominają lub nie są gotowe do pamiętania o tym może być zachowana choroba ciała, mimo uzdrowienia duszy. Ale ma to konkretny cel i nie jest cierpieniem w takim samym wydaniu jak w przypadku, gdy dusza uzdrowiona nie jest. Cierpienie w tym ostatnim jest znacząco większe. To był przykład pewnie są też inne możliwości dlaczego ciało całkiem nie zdrowieje mimo uzdrowienia duszy.
Zatem to czym zajmuje się uzdrowiciel, szaman i pewnie wiele innych postaw, których może nie umiem tu nazwać to uzdrowienie przede wszystkim na poziomie duszy. Z tego może wypływać dla osoby zdrowe ciało, ale wcale nie musi.
Zagadnienie na inne opracowanie to jeszcze to, że kiedy dusza nie zostanie za życia uzdrowiona, po śmierci ma inną drogę niż te, które uzdrowienia doznały. Te ostatnie mogą cieszyć się miłością, pięknem, dobrem, natomiast nieuzdrowione mają w przerwach między wcieleniami czas na refleksje i wtedy mogą się uzdrawiać. Jednak ta droga w porównaniu do uzdrawiania ziemskiego jest dużo trudniejsza, naprawdę dużo. Zwykle delikwent znowu nie radzi sobie z takimi wyzwaniami, bo przecież w łatwiejszych warunkach życia fizycznego nie poradził i zmęczony ogromnie w zaświatach ucieka z tego do kolejnego wcielenia z potężnym bagażem, które przejawi się jako cierpienie i trudności. Dziwi się dlaczego tak mu się dzieje, dlatego opowiadam Wam o tym, byście wiedzieli, byście zawczasu mogli reagować, teraz kiedy jest na to czas.
TAK WIĘC UZDROWIENIE TU I TERAZ TO WIELKIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO.
Terapeuta nie zrobi tego za Was, ale jest on po to, by towarzyszyć w tej mozolnej pracy, być przewodnikiem, ochraniać, otwierać przestrzeń do zmian.
Tak to właśnie jest.
Mówię to z wiedzy nabytej na profesjonalnych szkoleniach, z mądrości literatury, ale także z własnych doświadczeń podróży poza ciało i łączności z boskością, po prostu z moich doznań, praktyk i nauk pozazmysłowych, które zresztą przychodziły spontanicznie, bez zapowiedzi i sztucznego wywoływania ich. Kiedy mamy gotowość nauki same się przed nami otwierają, zapraszają nas.
Tak to właśnie jest.
Namaste
Aho
Moc miłości dla Was.
Monika Grzegorczyk