
Napotkałam ostatnio taką sytuację, kiedy osoba będąca na ścieżce pracy nad sobą śmiało mówi o sobie, że nie ma już swoich „demonów”, że na nic nie choruje, nie podlega już prawu karmy, ma się bardzo dobrze i czuje, że nie ma już nic do przepracowania.
Nie jest moim zadaniem ocenianie tego, ale chciałabym zwrócić uwagę na pewne aspekty takich wypowiedzi i takiego poczucia w sobie:
-> Prawdziwy swój stan poznasz po owocach swoich działań
-> Ten kto osiągnął szczyt nie ma ochoty ogłaszać światu co osiągnął
-> Na wyżynach występuje niechęć do większej werbalizacji
-> Skromność i pokora idą w parze z wewnętrzna ciszą i jest to dla tej osoby zwyczajne – nie nadzwyczajne
-> Nie ma skłonności do pouczania innych jak należy postępować
-> Materializm, posiadanie po prostu jest, ale nie ma już znaczenia na jakim funkcjonuje poziomie
-> Aktywne zdolności, talenty są na tym etapie normalną częścią osobowości, bez uwypuklania ich mocy.
I teraz kiedy przyjrzymy się tym aspektom w nas, możemy stwierdzić, że tak – posiadamy je – i znowu nic się z nami z tego powodu nie dzieje. Nie przeżywamy tego jakoś szczególnie, nie wzbudza to w nas euforii, ani innych ekstatycznych, czy nadzwyczajnych emocji. Również nie emocjonuje nas klęska, czy braki u innych. Nie jest to dla nas szczególnie druzgocące. Po prostu jest.
Można powiedzieć, ten, który zaczyna bardzo cieszyć się ze swoich osiągnięć, kto hołubi siebie za to, tak naprawdę ma jeszcze sporo do zrobienia. Bo wtedy jeszcze mocno karmi swoje ego.
To chciałabym wyszczególnić. Możemy obserwować, czy nie wpadamy w taką pułapkę – oszukiwania samego siebie. Możemy wówczas siebie zdemaskować.
Mając wiedzę o tym, jak przejawia się wkraczanie na wyższy poziom świadomości, możemy przecież świadomie nie chwalić się tym faktem, możemy trzymać kontrolę, by nie być zbyt materialistycznym, by nie mówić tyle o tym do czego udało nam się dojść. Możemy także być skromni i wykazać wszystkie inne cechy, które uczynią nas „tym właściwym”, tym oświeconym, tym uduchowionym. Niestety to wciąż jest karmienie swojego ego.
Na dodatek wpadamy w strefę nieświadomego wypierania, a to jest jeszcze gorsze niż wypieranie świadome. W takim etapie może nam się wydawać, że naprawdę już dużo osiągnęliśmy i dlaczego inni się czepiają, albo sprawy czasem nie idą tak jak powinny.
W szamanizmie to, co właściwe jest nazywane byciem w Ayni, byciem we właściwej relacji ze wszystkim. Prawo Ayni stwierdza, że wszystko na świecie jest połączone i jest jedyną zasadą, która rządzi codziennym życiem. Właściwa, czysta relacja daje właściwy efekt – zrównoważone życie. Jeśli nie jesteś w tej dobrej, prawdziwej i szczerej relacji ze wszystkim, bakterie cię zaatakują (zachorujesz), pies cię napadnie i ugryzie, ludzie będą do ciebie w opozycji, albo nie znajdziesz z nimi porozumienia. Możesz sądzić, że z nimi coś jest nie tak. Z nimi może coś być nie tak, ale kiedy będzie cię to poruszało, to ty też masz wiele do zrobienia.
W naszym zachodnim świecie funkcjonuje prawo „nawracania”. Wiecie jakie to jest prawo i co za nim stoi. Przez wieki wykorzystywane w „dobrej wierze” jednak nie sprawdziło się, nie ustały wojny, cierpienia, nie wróciła dzięki temu równowaga. Innym przejawem tego jest: kto jest zrównoważony a żyje w toksycznym środowisku, jest uznawany za najbardziej skonfliktowaną osobę, bo ustanawia zdrowe granice.
I tu jest haczyk. Kiedy jesteś w Ayni granice ustanawiają się same, nie musisz nadmiernie ingerować, a może nawet wcale ( z wyjątkami, kiedy to nawet szamani musieli stawać do walki). Jednak będąc w Ayni, we właściwej relacji ze wszystkim, twoja postawa nie jest emocjonalna, przywraca harmonię i nie powoduje tworzenia dla ciebie karmy. Kiedy żyjesz w ten sposób, równowaga życia nie zostaje zachwiana. Można powiedzieć jest to ekosystem samoregulujący się i tylko o równowagę całości tu chodzi, nie o osiąganie czegoś innego.
Tak więc, możesz przyjrzeć się sobie i sprawdzić, czy np. nie funkcjonujesz w „prawie” fałszywej skromności, albo „wznoszącej” dumy.
Zdemaskowanie tych mechanizmów uleczy cię z wielu ran. Sprawi, że w końcu staniesz się nieskazitelny i zharmonizowany. Będą to czuli wszyscy wrażliwi wokół.
Czego ci z serca życzę.
Moc miłości
Monika Grzegorczyk