Jeszcze o starym, ale też już o nowym

Wszyscy znający choć trochę realia duchowe cieszymy się, że możemy się energetycznie rozwijać, że „poziom nam się podnosi”. Nie wszyscy jednak wiedzą, że poziom 5, do którego coraz więcej osób obecnie trafia, na który wskakuje, jest trudnym  poziomem. Dlaczego? Dlatego, że 5-kę charakteryzuje obfitość wszelkich śmieci, jest to obszar przejściowy do wyższych wibracji i tutaj lokują się byty, które próbują jeszcze ściągać nas w dół. Tutaj jest dla nas strefa „próby” jak radzimy sobie z zarządzaniem własną energią, jak komunikujemy się z duszą i innymi duszami. Czy nasza moc jest wypracowana, by obcować  z coraz to mocniejszymi mocami wszelkiego rodzaju i zachować swoją pozycję, jednym słowem czy jesteśmy w sobie ugruntowani.

Należałoby się zastanowić, czy parcie ku wyższym wibracjom jest dla nas zbawienne.. okazuje się bowiem, że ścieżka, którą czasem całkiem kręto idziemy, wcale nas nie kłamie i to co mamy przejść, by osiągnąć moc wewnętrzną , po prostu jest nam niezbędne do zbadania rzeczywistości, rozpoznania jej, zrozumienia, uświadomienia jej sobie i przepraktykowania nowej świadomości.

Chcę tu zatem powiedzieć, że pewne czynności, doświadczenia są nam potrzebne, bo z jakiś powodów nasza jaźń nie może się w danej chwili w pełni ujawnić i potrzebuje zaistnienia zjawisk uwalniających ją.

Co nas może spotkać w 5-tce? Dużo dobrego, ale również dużo zawirowań, niejasności, konfrontacji, a nawet trudności, które jednak w efekcie finalnym okażą się dobrem i wstrząśnieniem nam potrzebnym. To właśnie dramaty życiowe, potyczki  uczą nas wytrwałości, cierpliwości, szukamy wtedy nowych rozwiązań, stajemy się bardziej kreatywni, elastyczni. Nie chcę tu powiedzieć, że trzeba cierpieć, by coś osiągnąć, ale po wglądach głęboko w energetykę widać, że ludzkość jest mocno nie zharmonizowana i stąd wynikają nasze udręki. Wejście w coraz to wyższe pozycje wibracyjne nie może odbyć się w chaosie. Wszechświat przygotowuje nas na szybkie stwarzanie, manifestowanie, na przepływy przez nas dużych częstotliwości i tylko te aspekty decydują o konieczności poukładania i oczyszczenia. Również mierzenie się z bytami energetycznymi, które np. powodują  „lenistwo” , ociężałość, otępienie umysłu i ciała daje nam znać, że pora na przemianę. Pora na lekkość, zwinność, gibkość, zwiewność, subtelność, wrażliwość. Pora na zajrzenie, co tworzymy obecnie myślami, co przejmujemy od innych i jak się z tym mamy. Nie jest to sielanka – jak zapewne widzicie po swoim, czasem uciążliwym codziennym życiu.

Ale dobra wiadomość jest taka, że da się z tym coś zrobić!

Starajmy się nie „gwałcić” siebie nakazami, zmuszaniem się, ale raczej spróbujmy zrozumieć co się dzieje, uzupełniać wiedzę o głębi samego siebie, czytać, więcej czuć, obserwować i wnikliwie badać jak mi jest z jakiegoś powodu. Niezbędne jest też ćwiczenie cierpliwości, wchodzenie w doświadczenia i łagodne konfrontowanie się, czyli bycie w doświadczeniu w środku i jednocześnie bycie obserwatorem siebie samego na zewnątrz. Tak – jest to możliwe, a praktyka wchodzi w zdrowy nawyk i potem dzieje się to automatycznie, bez wysiłku. Taki wgląd jest na wagę złota. Od razu można korygować swoje zachowania, postawę życiową, wdrażać  zdrowe rozwiązania.

Ten okres trzeba przejść, okres mocnej transformacji, bo zmienia się zarówno nasze ciało fizyczne przebudowując DNA i komórki z węglowych na kryształowe, jak i następuje większe zjednoczenie duszy z ciałem fizycznym, oraz aktywizacja duszy, oczyszczenie jej i  przypomnienie sobie, że jestem jednością ze wszystkim, choć tu na Ziemi mam swą indywidualną drogę i misję.

Mimo zmagań i starć pomyślcie sobie, że każdy krok przybliża do doskonałości i życia w szczęśliwości  i w wielkiej radości.

Bądźmy przede wszystkim uważni, na siebie, na chwilę w „tu i teraz”. Wszystko dzieje się tylko w teraz!

Stare jeszcze nas  ściąga w dół, ale tylko tyle i tak często jak sami na to pozwalamy. Kiedy zmieniamy postawę życiową na cierpliwą, wyrozumiałą, uważną, obecną, wnikliwą i kochającą – jakkolwiek na dany moment to wszystko rozumiesz – przybliżamy się do lepszego ja i lepszego my. Dajmy sobie także przestrzeń, nie ponaglajmy. Wszystko dzieje się w boskim porządku i w odpowiednim czasie.

Chcę Wam na koniec powiedzieć, że wszystko jest możliwe, nawet to, czego jeszcze nasza wyobraźnia nie widzi! Krok po kroku zmieniamy siebie, a to zmienia wszystko wokół  nas i cały nasz świat.

Masz w sobie wszelkie predyspozycje i możliwości, by już w tej chwili zacząć zmiany na lepsze, nawet,  jeśli będą to maleńkie kroczki. Masz tę moc! Systematyczność, zaufanie i zachwyt, nawet na najmniejszych osiągnięciach natchnie Ciebie mocą do dalszej pracy nad sobą! Nagradzaj siebie, chwal i bądź dobrej myśli, przyciągaj w ten sposób podobne! Obudź swoje mistrzostwo i dotknij swego oryginalnego boskiego pierwowzoru! 

Powodzenia!

Monika Grzegorczyk