Galaktyczna Przystań w Radio Łódź

Jesteśmy eko. Zarówno w działaniach z Rysunkiem Aury, jak i w masażach dźwiękiem. Preferujemy naturalne podejście do ochrony zdrowia i naturalne metody przywracania witalności i szczęścia życiowego.

Rysunek Aury to portret energetyczny, który bez ingerencji w organizm, bez zbędnych badań mechanicznych, bez wprowadzania w inne stany pozwala intuicyjnie określić nasze zdrowie i kondycję ciała, umysłu i ducha. Ta wiedza pozwala poszerzyć świadomość o samym sobie i uczy nas jak zarządzać własnym potencjałem. Dzięki tej wiedzy możemy wcześniej zmieniać naszą postawę życiową i reagować na zbliżające się choroby. Możemy także rozwijać talenty i lepiej wykorzystać swoje mocne strony.

Masaż Dźwiękiem mis tybetańskich, gongu i instrumentów szamańskich to także piękna przygoda ku rozwojowi jestestwa i wyciszenie, odstresowanie, relaks dla ciała, umysłu i ducha. Masaż równoważy , harmonizuje, przywraca radość. Dźwięk oczyszcza złogi starych wzorców. Odnawiamy się i doświadczamy łączności ze sobą samym.

Posłuchaj wywiadów:

https://www.radiolodz.pl/broadcast_posts/43466-badanie-aury-jestem-eko

Jednodniowy warsztat otwierania serca i oczyszczenia.

Serdecznie zapraszam na relaks poświąteczny. Ta niedziela może być dla Ciebie!

Niedzielny warsztat otwierania serca i oczyszczenia w Galaktycznej Przystani Zdrowia, to wspaniały czas, kiedy spotykamy się na cały niemal dzień, by odnowić w sobie łączność z boskością i wewnętrzną mocą. Pamiętasz jeszcze, że nie jesteś ciałem, ale czystą świadomością, która na jakiś czas przebywa w ciele fizycznym i poprzez nie manifestuje się. Tak – często o tej najważniejszej istocie rzeczy zapominamy! Dlatego, dobrze jest spotkać się w gronie, które chce popracować nad przypomnieniem sobie KIM JESTEM. Oczywiście, jesteś MIŁOŚCIĄ !
Ale dopiero, kiedy przyjmiesz ten argument do siebie naprawdę, kiedy ponownie przepłynie przez Ciebie żywa boska myśl, boska wiedza, boska iskra, poczujesz SIEBIE NAPRAWDĘ !

Ten warsztat poświęcony jest zagadnieniom otwartego serca i ćwiczeniom, praktykom na otwieranie przestrzeni serca. W jakich okolicznościach, warunkach, czasie, stanie umysłu, ciała i ducha to się dzieje .. kiedy odnawia się nasza więź z Najwyższą Boską Wszechświadomością? Jak możemy to przywrócić?

Spotkanie w atmosferze miłości i braterskiego/siostrzalnego ciepła, zrozumienia i otwarcia na drugiego człowieka. Otrzymasz tu wsparcie i uwagę, w zaufaniu i dobrej oprawie łatwiej się otworzysz i dotkniesz wewnątrz swojego serca.

Jesteś tęczą barw tańczącą na wietrze, uwolnij się i poczuj swobodę już teraz ! Nie trzeba wychodzić z ciała, nie trzeba wyjeżdżać daleko..wszystko czego Ci potrzeba jest w Tobie ! Ja tylko ukierunkowuję i podpowiadam możliwości, ale to Ty wybierasz i odkrywasz to w sobie.

Warsztaty zaczynają się przed południem, przewidziana jest przerwa na obiad- nieopodal znajdują się miejsca z jedzeniem.

Kończymy średnio po 7h działań + 1h na obiad.

Przewidziana:
– integracja w grupie
– medytacje serca
– rysunek intuicyjny
– praca w głosem
– równoważenie dźwiękiem mis, gongu, instrumentów szamańskich
– rozmowy i ćwiczenia na kontakt ze swoim subtelnym wnętrzem
pewnie też inne spontaniczne rzeczy, których nie ma w planie 🙂

Wkład: 150zł

Wpłata do 19 kwietnia – wkład 130zł

Dzień: niedziela 29 kwietnia

Czas: godz.10.30. do 18.00

Miejsce: Galaktyczna Przystań Zdrowia
Łódź

zapisy: Monika Grzegorczyk 508-566-867
www.galaktycznaprzystan.pl

Do zobaczenia ! ♥

Pierwsza wystawa Rysunku Aury – w ramach projektu „Ecolife ecoart”

Wystawa Rysunku Aury w ramach projektu „Ecolife ecoart” w Poleskim Ośrodku Sztuki w Łodzi potrwa do Wielkanocy 2018r. albo dłużej. Odwiedzajcie i komentujcie!!! )) Dziękujemy Poleskiemu za możliwość prezentacji instalacji – pierwszej w historii Galaktycznej Przystani Zdrowia.

Wystawiono ponad 40 prac.

Duchowo o zwierzętach

Historia niezwykłego, duchowego gołębia pocztowego.

To, że ptak ten miał duszę nie ulegało wątpliwości, ale jak był wielki duchowo i dzielny zaraz opowiem.

Anvil spadł na dach domku letniskowego i miał przetrącone obie nóżki. Dla ptaka to brak możliwości startu do lotu, czyli jak stwierdzali po kolei różni weterynarze –do uśpienia. Gołąb ma bardzo cieniutkie i lekkie nóżki, ale jednocześnie chwytne  i mocne-kiedy są zdrowe.

Poproszono mnie o pomoc w łączności do zwierząt i tak zaczęła się historia..

Bohaterski Anvil przeżył wiele, daliśmy mu też tyle miłości, ile mocy  w piersi. By go ratować, szukaliśmy sposobu, choćby nie z tej ziemi. Widziałam chwilami, że może ta droga nie była potrzebna, lecz jednocześnie wyrażał tak wielką wolę życia, że nie sposób było odmówić.

Codziennością przez chyba 5 m-cy było przewijanie opatrunków, rehabilitacja, szukanie,  by rozwiązać tę zagadkę i dać mu jeszcze zdrowe życie. Okazywał niezwykłą cierpliwość, a kiedy zbliżałam twarz do jego ciałka emanował elektrycznym fioletem wokół. Cały był magiczny, mocny i wytrwały.

Zdarzyła się niezwykła rzecz, kiedy został zawieziony i w innym mieście odbył operację jednej nóżki.

Była to poważna operacja. Miała połączyć i usprawnić kończynę. Siedzieliśmy wtedy z kolegą każdy u siebie w domu i medytowaliśmy, by proces przebiegł sprawnie..   nagle poczułam coś.. i zobaczyłam jego-gołębia przed sobą. Był okazały i jakby zdrowy.. pomyślałam – pewnie od narkozy wyszedł z ciała, choć ucieszyłam się ta wizytą bardzo.

Zatroskałam się tylko, czy aby wróci do życia.. i zadałam mu takie pytanie.  A on radosny i lekki jak nigdy, przekazał telepatycznie, że po prostu chce iść na spacer. Powiedział też, że zwiedził już trochę i chce zobaczyć  więcej. Nie powiedział czy wróci.. Jego aura biła blaskiem, a raczej cały nim był. Tak piękny i wyraźny, nagle w jednej chwili zniknął. Pomyślałam może jednak wrócił do ciała..

Wiedziałam, że operacja była skomplikowana i mogła skończyć się źle. Czekaliśmy. Następnego dnia zadzwonił weterynarz. Oznajmił, że gołąb podczas operacji odchodził, że go reanimowali ..  że udało się w końcu go przywrócić.

Teraz zrozumiałam dokładnie co zaszło i jak się odbyło. Potem jeszcze kilka m-cy z nami był, przechodząc  walecznie potyczki z chirurgią. Kiedy uznaliśmy, że więcej zrobić się nie da, odżywiony, o jednej słabo sprawnej nóżce znalazł ciepły i troskliwy gołębnik z opiekunką na wsi. Zostawiliśmy go tam, by był wśród swoich i klimatyzował się, na ile to było możliwe. W bloku nie było dobrego miejsca dla ptaka. Latał tam jeszcze trochę z innymi gołębiami, jak pokazywały  filmiki i zdjęcia od Pani – szczęśliwy z powodu wolności.

Kiedyś jednak nie wrócił z oblotu.

Ku jego pamięci, to co mi dał, co sobą pokazał i jakim był wielkim ptakiem, otulam miłością Jego duszę i pełna wdzięczności przekazuję  wiedzę o duchu zwierząt dalej.

Monika G.

Jeszcze o starym, ale też już o nowym

Wszyscy znający choć trochę realia duchowe cieszymy się, że możemy się energetycznie rozwijać, że „poziom nam się podnosi”. Nie wszyscy jednak wiedzą, że poziom 5, do którego coraz więcej osób obecnie trafia, na który wskakuje, jest trudnym  poziomem. Dlaczego? Dlatego, że 5-kę charakteryzuje obfitość wszelkich śmieci, jest to obszar przejściowy do wyższych wibracji i tutaj lokują się byty, które próbują jeszcze ściągać nas w dół. Tutaj jest dla nas strefa „próby” jak radzimy sobie z zarządzaniem własną energią, jak komunikujemy się z duszą i innymi duszami. Czy nasza moc jest wypracowana, by obcować  z coraz to mocniejszymi mocami wszelkiego rodzaju i zachować swoją pozycję, jednym słowem czy jesteśmy w sobie ugruntowani.

Należałoby się zastanowić, czy parcie ku wyższym wibracjom jest dla nas zbawienne.. okazuje się bowiem, że ścieżka, którą czasem całkiem kręto idziemy, wcale nas nie kłamie i to co mamy przejść, by osiągnąć moc wewnętrzną , po prostu jest nam niezbędne do zbadania rzeczywistości, rozpoznania jej, zrozumienia, uświadomienia jej sobie i przepraktykowania nowej świadomości.

Chcę tu zatem powiedzieć, że pewne czynności, doświadczenia są nam potrzebne, bo z jakiś powodów nasza jaźń nie może się w danej chwili w pełni ujawnić i potrzebuje zaistnienia zjawisk uwalniających ją.

Co nas może spotkać w 5-tce? Dużo dobrego, ale również dużo zawirowań, niejasności, konfrontacji, a nawet trudności, które jednak w efekcie finalnym okażą się dobrem i wstrząśnieniem nam potrzebnym. To właśnie dramaty życiowe, potyczki  uczą nas wytrwałości, cierpliwości, szukamy wtedy nowych rozwiązań, stajemy się bardziej kreatywni, elastyczni. Nie chcę tu powiedzieć, że trzeba cierpieć, by coś osiągnąć, ale po wglądach głęboko w energetykę widać, że ludzkość jest mocno nie zharmonizowana i stąd wynikają nasze udręki. Wejście w coraz to wyższe pozycje wibracyjne nie może odbyć się w chaosie. Wszechświat przygotowuje nas na szybkie stwarzanie, manifestowanie, na przepływy przez nas dużych częstotliwości i tylko te aspekty decydują o konieczności poukładania i oczyszczenia. Również mierzenie się z bytami energetycznymi, które np. powodują  „lenistwo” , ociężałość, otępienie umysłu i ciała daje nam znać, że pora na przemianę. Pora na lekkość, zwinność, gibkość, zwiewność, subtelność, wrażliwość. Pora na zajrzenie, co tworzymy obecnie myślami, co przejmujemy od innych i jak się z tym mamy. Nie jest to sielanka – jak zapewne widzicie po swoim, czasem uciążliwym codziennym życiu.

Ale dobra wiadomość jest taka, że da się z tym coś zrobić!

Starajmy się nie „gwałcić” siebie nakazami, zmuszaniem się, ale raczej spróbujmy zrozumieć co się dzieje, uzupełniać wiedzę o głębi samego siebie, czytać, więcej czuć, obserwować i wnikliwie badać jak mi jest z jakiegoś powodu. Niezbędne jest też ćwiczenie cierpliwości, wchodzenie w doświadczenia i łagodne konfrontowanie się, czyli bycie w doświadczeniu w środku i jednocześnie bycie obserwatorem siebie samego na zewnątrz. Tak – jest to możliwe, a praktyka wchodzi w zdrowy nawyk i potem dzieje się to automatycznie, bez wysiłku. Taki wgląd jest na wagę złota. Od razu można korygować swoje zachowania, postawę życiową, wdrażać  zdrowe rozwiązania.

Ten okres trzeba przejść, okres mocnej transformacji, bo zmienia się zarówno nasze ciało fizyczne przebudowując DNA i komórki z węglowych na kryształowe, jak i następuje większe zjednoczenie duszy z ciałem fizycznym, oraz aktywizacja duszy, oczyszczenie jej i  przypomnienie sobie, że jestem jednością ze wszystkim, choć tu na Ziemi mam swą indywidualną drogę i misję.

Mimo zmagań i starć pomyślcie sobie, że każdy krok przybliża do doskonałości i życia w szczęśliwości  i w wielkiej radości.

Bądźmy przede wszystkim uważni, na siebie, na chwilę w „tu i teraz”. Wszystko dzieje się tylko w teraz!

Stare jeszcze nas  ściąga w dół, ale tylko tyle i tak często jak sami na to pozwalamy. Kiedy zmieniamy postawę życiową na cierpliwą, wyrozumiałą, uważną, obecną, wnikliwą i kochającą – jakkolwiek na dany moment to wszystko rozumiesz – przybliżamy się do lepszego ja i lepszego my. Dajmy sobie także przestrzeń, nie ponaglajmy. Wszystko dzieje się w boskim porządku i w odpowiednim czasie.

Chcę Wam na koniec powiedzieć, że wszystko jest możliwe, nawet to, czego jeszcze nasza wyobraźnia nie widzi! Krok po kroku zmieniamy siebie, a to zmienia wszystko wokół  nas i cały nasz świat.

Masz w sobie wszelkie predyspozycje i możliwości, by już w tej chwili zacząć zmiany na lepsze, nawet,  jeśli będą to maleńkie kroczki. Masz tę moc! Systematyczność, zaufanie i zachwyt, nawet na najmniejszych osiągnięciach natchnie Ciebie mocą do dalszej pracy nad sobą! Nagradzaj siebie, chwal i bądź dobrej myśli, przyciągaj w ten sposób podobne! Obudź swoje mistrzostwo i dotknij swego oryginalnego boskiego pierwowzoru! 

Powodzenia!

Monika Grzegorczyk

Patrzenie głębiej – przypowieść o diamencie

Starzy małżonkowie wyrzekli się świata i dołączyli do grupy pielgrzymów idących drogą do świętego miejsca. Pewnego dnia starzec, idący brzegiem drogi o kilka kroków przed swoją starowinką, zauważył błyszczący w pyle drogi diament. Szybko rozkopał ziemię, by go zagrzebać, myśląc, że gdyby go zobaczyła żona, to wzbudziłby w niej pożądanie i straciłaby w ten sposób dobrą karmę, jaką jest wyrzeczenie się rzeczy tego świata. Gdy był zajęty kopaniem, podeszła żona i zapytała, co robi. Odpowiedział wymijająco i tłumaczył się niejasno. Lecz żona zobaczyła diament, odgadła jego myśli i powiedziała: „Po co wyrzekłeś się świata, skoro widzisz różnicę między diamentem a pyłem?”

L’enseignement de Ramakrishna, Chapitre XII, 831.

………………………………………………………………………………………………………………

Zaczerpnięte ze strony http://www.indiaguide.pl/przekaz/o_diamencie.html

Festiwal Szamański – Zielone Kręgi 2017 w Kożyczkowie

W sierpniu 2017r Galaktyczna Przystań Zdrowia miała przyjemność prezentować w Kożyczkowie warsztaty z cyklu ŻYCIE WG BOSKIEGO PROJEKTU pod tytułem: „Odbieranie i rysowanie  Aury”. 3h dobrej zabawy, ćwiczeń, tańca, śpiewu, otwierania swojego wnętrza by zrozumieć i doświadczyć istotę samopoznania poprzez subtelne energie. Udało nam się osiągnąć efekt, otworzyły się serca, umysły,  zagościła miłość. Po warsztacie wspominacie:

„Hej Kochana !
Wielkie dzięki za super warsztat w Kozyczkowie !

Martyna P.

„Moniko, na warsztacie podałaś bardzo dużo wiedzy i w przystępny sposób! Widzę, że korzystanie z energii subtelnych jest proste i bardzo przydatne w naszym życiu!

Monika Gołębieska -instruktor jogi kundalini

Konwent Wiedzy Alternatywnej 28-29.07.2017

Fotorelacja z prelekcji: Jak postrzeganie energii subtelnych i odbieranie aury może zmienić twoje życie na lepsze”

Inspirująca przypowieść-Przypowieść o byciu nikim

Pewnego razu zdarzyło się,  że Bankei, Mistrz Zen, pracowała w swoim ogrodzie. Przyszedł poszukujący, zapytał Bankei:

– Ogrodniku, gdzie jest Mistrz?

– Poczekaj, wejdź tamtymi drzwiami, a w środku znajdziesz Mistrza – odrzekła Bankei, śmiejąc się.

Mężczyzna obszedł więc dom i wszedł do środka. Zobaczył Bankei siedzącą na podwyższeniu, tego samą osobę, która na zewnątrz była ogrodnikiem. Poszukujący powiedział:

– Nabierasz mnie? Zejdź z tego tronu! To świętokradztwo! Nie okazujesz szacunku Mistrzowi!

Bankei zeszła, usiadła na podłodze i rzekła:

– Teraz jest to trudne, teraz nie znajdziesz tu Mistrza … ponieważ to ja jestem Mistrzem.

Ten człowiek nie mógł pojąć, że wielki Mistrz może pracować w ogrodzie i być tak zwyczajny. Wyszedł … Nie mógł uwierzyć, że ten człowiek był Mistrzem – przegapił go.

Każdy boi się być nikim. Rzadko spotykani i nadzwyczajni ludzie nie boją się bycia nikim: Gautamą Buddą czy Bankeiem. Nikt nie jest zwyczajny. To jedno z największych doznań w życiu: jesteś, a jednak cię nie ma. Jesteś tylko czystą egzystencją, bez imienia, adresu, granic … ani grzeszny, ani  święty, ani gorszy, ani lepszy, jesteś ciszą.

Ludzie boją się, bo odeszłaby cała ich osobowość; nazwisko, sława, szacunek, wszystko. Śmierć i tak wszystko ci odbierze. Mądrzy ludzie pozwalają, by te rzeczy same odpadły. Wtedy nie zostaje nic, co śmierć mogłaby zabrać, znika lęk, gdyż śmierć nie może do ciebie przyjść; nic ci nie może zrobić. Śmierć nie może zabić kogoś, kto jest nikim.

Gdy odczujesz swoje bycie nikim, stajesz się nieśmiertelny. Doświadczenie bycia nikim jest dokładnym  znaczeniem nirwany, nicości, absolutnej niezakłóconej ciszy, bycie ego, osobowości i hipokryzji; tylko ta cisza… i owady śpiewające w nocy…

W pewien sposób jesteś tu, a jednak cię nie ma. Jesteś tu ze względu na dawne powiązanie z ciałem. Wejrzyj w siebie, a nie będzie cię. Ten wgląd, że jest tam czysta cisza i istnienie, to jest twoja rzeczywistość, której śmierć nie może zniszczyć. To jest twoja wieczność, twoja nieśmiertelność.

Nie ma nic, czego należałoby się bać. Nie ma nic do stracenia. Jeśli myślisz, że coś możesz stracić: imię, szacunek, sławę – to nie ma wartości. To zabawki dla dzieci, nie dla ludzi dojrzałych.

Nadszedł czas, byś był człowiekiem dojrzałym, byś po prosu istniał.

Twoje bycie kimś jest tak małe. Im bardziej jesteś kimś, tym jesteś mniejszy; im bardziej jesteś nikim, tym jesteś większy. Bądź absolutnie nikim, a staniesz się jednością z egzystencją.

Umysł tęskni do nadzwyczajności. Ego pragnie uznania. Ktoś dochodzi do tego snu przez bogactwo, ktoś przez władzę, politykę, a ktoś przez cuda, kuglarstwo – sen pozostaje jednak taki sam: „Nie zniosę bycia nikim”.

To jest cud: gdy akceptujesz swoje bycie nikim i jesteś zwyczajny, jak każdy inny człowiek, nie domagasz się uznania, istniejesz tak, jakbyś nie istniał. Bycie nieobecnym jest cudem.

z nauk Osho

1 2 3 6